Hi, this is your host Michał Rudnicki short "stronger", and Ye are visiting my jagged border of life and work. Have a nice read, and please feel free to drop me a line or twelve.
Since this is a tri-lingual blog you may find it useful to filter it out by:
english |
polish |
php-ish
29 Sep 2004
Zapoznaję się od dni paru z obsługą NNTP w Evolution. Ssie, jest powolne, absolutnie antynawigacyjne. Zrealizowanie obsługi newsów w ten sposób wymagało precyzyjnie zwariowanego geniuszu.
- Dodałem serwer NNTP (czemu znajduje się w zakładce Konta pocztowe??), pojawił się nowy element w głównym widoku drzewia. Ok. Rozwijam i widzę Wczytywanie... pomimo że program w żadnym wypadku nic nie wczytuje (celowo zostawiłem na cały dzień, by sprawdzić).
- Ok, znalazłem w górnym (sic!) menu pozycję Zasubskrybuj forldery.... Jest, jest wreszcie upragniony dialog z selektorem grup. Działa powoli, mało interaktywnie i pozwala sasubskrybować pień zamiast grupy (np. pl.comp.lang zamiast pl.comp.lang.php).
- Skoro już jestem przy pclp: czytać tego się nie daje nie dostając drgawek. Tysiąckrotnie te same pytania, grupa świętych chętnie niosąca niskiej jakości pomoc i powszechna ignorancja przejawiająca się stosowaniem MySQL-a (pół biedy) i funkcji z grupy
mysql_[...], niefrasobliwym inkludowaniem wszystkiego co ślina na $_GET przyniesie i w ogóle mania protezowania pehapem tego, co można w SQL-u za strzeleniem z palców zrobić. Na jakość projektowanych baz litościwie opuszczam kurtynę milczenia. - Zapragnąłem ulżyć mojemu zmęczonemu umysłowi i dać spokój z pclp. Prawoklik na folder, Usuń. Nic. Powtórzyłem. Nic. No coż, trzeba użyć znanego już, marnego dialogu subskrypcji grup. Tak też uczyniłem. Dowiedziałem się przy okazji, że hierarchia pl. wyparowała. Oczywiście pojawiła się po nie-tak-wcale-krótkiej chwili, ale program nie informował, że cokolwiek robi (przecież miał już listę grup lokalnie (miał, prawda?) ) (def badziewie (return t) ).
- Filtrowanie newsów jest średnio wygodne, tj. niby się da, ale te dialogi są jakieś mało czytelne. Poza tym nie ma filtrowania po references, przez co narażony byłem na oglądanie twórczości redaktora-chemika-sybaryty Wojciecha Orlińskiego, którego mój
.scoregrzebie pod grubą warstwą Score=-9999. Przy tej okazji przypomniałem sobie dlaczego tak surowo oceniłem redaktora - stężenie bredni per posting daje mi symbol nieoznaczony i jeszcze to formułowanie kategorycznych wniosków na podstawie 10-cio postowego flejma... Co za kolo. - Uwaga ogólna. Obsługa newsów w Evo jest wolna. Zdarza się, że program zamiera na chwilę i nie wiadomo czy robi coś czy odpoczywa. Ten feature jest najwyraźniej mocno eksperymentalny.
Przez cały czas pracy Evolution działał superstabilnie, tj. poza zaobserwowanymi przestojami i chwilami wahania nie zakończył nieoczekiwanie pracy. Jestem z niego zadowolony. Do czytania newsów wracam do slrn-a.
add coment | permalink | trackback | rss
pl.comp.lang.php
29 Sep 2004
Czytać to się tego kurwa nie da.
add coment | permalink | trackback | rss
22 Sep 2004
Czy te dwa pojeby nie są przesympatyczne?
de Icaza to mały kombajn napędzany conajmniej czystym wodorem. Może nie zawsze ma rację, ale nieźle się nakręca i zanim ktoś powie "ej stary, wyluzuj, to nie zadziała", on już wydaje poprawkę do wersji 1.0 :-)
Ponadto prędkość wypluwania przez niego słów jest nieprawdopodniuteńka. Obejrzałem w całości i wcale mi nie przeszkadza, że zrozumiałem tylko screenshoty.
Nat to taki niepozorny skrobek. Mało gadania, dobre efekty. Beagle mnie zachwyca. Tym bardziej, że podejście Nata do wyszukiwania informacji jest bardzo bliskie moim poglądom na metadane. Aż dodałem sobie PlanetBeagle do bookmarków na pasku.
Nowe Evolution jest superstabilne i szybkie (modulo uczenie spamassasina). A tutaj dwie małpy w reklamie Evo.
Parafrazując skecz KreciPytona: Miggs trochę śmierdzi leftism-em, ale ma złote serce ;-)
2 comments | permalink | trackback | rss
11 Sep 2004
Do ciekawych posunięć zmuszony jest Microsoft. O ile chyba wszyscy widzą już trudności ze zmuszeniem userów do aktualizacji do Longhorna, to w dalszej przyszłości wydaje się to zadaniem jeszcze trudniejszym.
Odpływ klientów już teraz jest zauważalny. Powszechne jest niezadowolenie z silnego parcia na przywiązywanie klientów do swoich produktów, ba, nawet grup produktów. Devele również nie lubią polityki p.t. "no, to poza zmienić api/architekturę, bo się [...] stawia i łeb podnosi i pluje i pyskuje".
Opór i niechęć względem Win-technologii będzie z całą pewnością rosła, a klientów trzeba przecież jakoś utrzymać. I oto jest metoda. Inkarnacja starego pomysłu o nazwie Palladium/Trusted Computing (a jak mówi przysłowie, stara rura^H^H^H^Hmiłość nie rdzewieje ;-): nie damy im szansy odejść - uwiążemy nie ich, lecz ich dane - podstawowy surowiec i jednocześnie kapitał w e-społeczeństwie, e-biznesie, e-tc. Wszystko oczywiście pod ciepłą, puchową pierzynką z (absurdalnego niekiedy) long term security focus oraz psucia standardów w imię lepsiejszego pasowania do reszty przyszłego systemu, dla dobra odbiorców, wygody rozwoju, innowacyjności, yada yada yada.
Że podążanie za standardami Microsoftowi nie w smak to wiadomo od dawna. Musiałby wówczas walczyć za pomocą rzeczywistej jakości swoich technologii z wściekłą konkurencją (w końcu to ich być albo nie być). Wraz z całym .net-owym marketingowym hajpem MS rykoszetem skierował swe zainteresowanie w kierunku web services. Jednak ten rynek jest daleko mniej zmonopolizowany i tak się (nie)szczęśliwie składa, że soap-owy serwer napisany w Pythonie pod BSD dogada się z soap-klientem pisanym choćby w Rebolu (przyjemny język nawiasem mówiąc) na AmigaOS. Tak oto Microsoft chwilowo popuścił konkurencji. Przy okazji widoczne było trwałe ożywienie rynku web-aplikacji, co dobitnie pokazuje jaka rola i gdzie miejsce monopoli (hmm.. a może to wcale nie ożywienie tylko po prostu premiera PHP 5? ;-)
Ale ale. Do rzeczy. Widząc swój błąd musiał szybko naprawić sytuację i oto powstał XAML. Że niby dotnet enabled. Mechanika tego układu jest chyba czytelna. Co ciekawe, firma ta tylko wchodzi i przejmuje (łokciem i z półobrotu) istniejące rynki a nie tworzy ich od podstaw, czego doskonałymi ilustracjami są takie subtelności jak Cairo/OFS (Apple Spotlight, pisałem o tym wcześniej), Avalon (NeXT Display Postscript, później Apple Quartz) czy choćby aplikacje webowe (i w ogólności web services, Indigo) oraz takie krowy jak IE (hoho), Office (WordPerfect, Lotus), X-Box (wiadomo), MSSQL (też wiadomo, ale to akurat ciekawe), WinCE (Symbian, Palm). No po prostu freedom to innovate!
Disclaimer (a co, to takie modne słowo, ha!): pomysły na lokalne odpalanie aplikacji ściągniętych gdzieś z sieci jak za pomocą XAML czy nawet XUL uważam za szczyt braku zdrowego rozsądku i proszenie się o problemy. Zawsze znajdzie się jakaś dziura w sandboksie. Jeśli robić webplikacje z interfejsem użytkownika, to niech będzie to zdalna aplikacja X11. Unix rox!
Update (północ, 11/12.09.2004): Ha, wróżka! Jak donosi OSNews Gartner doradza pozostanie przy WinXP SP2. Inna sprawa, że Gartner jak dobra dziwka, pójdzie tam, gdzie kasą sypią (w odróżnieniu do Alexis de Tocqueville Institution, która to niczym wierny sługa Sam za swoim panem Frodo, choćby w ogień).
---
Za 5 dni premiera Gnome 2.8. Userzy i devele chodzą niczym pokreśleni. Wiele z tego, co siedzi w Debian experimental wskazuje, że nie będą to wydmuszki jak w przypadku 2.6 i 2.4.
Na tę okoliczność fragment rozmowy (zielony) z narzeczoną-ulubioną (czerwony):
- (...)
- ikonki jakby z gnome
- ej zauważyłeś gnome jest bardzo aktywne w pisnaiu o swojej używalności
- Wiesz co, gnomedevele są chyba bardziej ekshibicjonistyczni.
- buahahha
- ekshibicjonistyczni?
- oni są jak pawiany
- Znaczy?
- cały czas krzyczą "patrzcie jakie mmay piękne czerwone jaja"
:-)
gee, one comment! | permalink | trackback | rss
0x23
04 Sep 2004
Sprawa jest poważna, a zdania podzielone. Wg. niektórych to dziś Internet ukończył 35 lat. Problemem jest oczywiście data, którą można uznać za początki sieci i czy traktować ARPAnet i MILnet jako Internet wieku przedszkolnego. Osobiście uważam, że przed P. Baranem Internet nie istniał. Dopiero opracowanie protokołu IP pozwoliło na utworzenie samoorganizującej się, zdecentralizowanej sieci, czyli realizację postulatów projektu agencji ARPA, protokołu, który zostanie później zaklasyfikowany jako warstwa sieci w modelu łączenia systemów otwartych.
Podzieliłem się tą wygrzebaną z sieci nowiną z moją niezwykłą dziewczyną (ha! rym iście maleńczukowski!). Natychmiast oznajmiła mi, że Internet jest zodiakalną panną. Jestem jej wiernym fanem i cichym wielbicielem. Ostatnio zainstalowała sobie jakieś narzędzia tekstowe do uprawiania bibliografii. Okiełznała też Pybliographera, o czym dowiedziałem się postfact gdy spytała gdzie koszernie umiejscowić programy spoza distro. Mmmmm, lekker.
2 comments | permalink | trackback | rss
02 Sep 2004
Na pcoa ciekawa dyskuska, której uczestnicy przybliżają giełdowe i finansowe posunięcia Microsoftu. W skrócie leci to tak
- $20 × 109 na wypłaty rekordowych, bo podwojonych dywidendów
- $25 × 109 na wypłady dywidendów specjalnych
- $30 × 109 na wykupienie własnych akcji
- zostaje $25 × 109 rezerwy
Zdaje się, że dla finansistów problemem jest brak wzrostu ceny akcji. A akcje to ważna rzecz dla firmy takiej jak MS. SP2 okazał się niewyobrażalnym kitem pomimo że do wytworzenia tego bubla zmobilizowano koderów pracujących nad Longhornem. A stockholderzy czekają i tracą cierpliwość. Wykup akcji ma na celu przetrzymanie chudych miesięcy, aż do wypuszczenia Longhorna, którego szałowy-przebojowy śliczny-elektryczny WinFS nie znajdzie się nawet w edycji serwerowej.
<weather_forecast term="long" probability="undeterminable">
Wybiegając daleko w optymistyczną przyszłość, gdzie na korporacyjnym biurku sporadycznie jedynie będzie gościł system Windows: wysyp linuksowych programów (o którym wszyscy na około mielą z nadzieją, że nastąpi) pisanych dla Mono uratuje zanikający rynek winaplikacji.</weather_forecast>
Inna beczka: - Kiedyś ściągnąłem sobie parę kawałków Yes. Wiesz jak to jest - wsiąkłem od razu..
add coment | permalink | trackback | rss
=&, sequel
27 Aug 2004
Uff. Wakacje w express-mode za plecami. Pora wrócić do reality (planuj se planuj, a realita je ina). Tydzień na powrót to i tak za dużo.
W sieci gwar: 13 lat Linuksa, zamieszanie w kernelu związane z brakiem stabilnego ABI i GNU/puryzmem linuxkerneldeveli, ReiserFS v4 włączony do 2.6, zamieć wokół WinXP SP2. Aż pozwolę sobie to wszystko olać i jeszcze powrócić do nie-tak-wcale-dawnej zmiany semantyki operatora przypisania w PHP 5.
Właśnie rozważałem sobie jak by tu zrobić coś na kształt include() czy require() w stosunku do drzewa wygenerowanego poprzez sparsowany XML. I tak doszedłem do niezbyt błyskotliwego wniosku, że można to zrobić przez $xml1['gałąź']=&$xml2;. No właśnie - &. Dlaczegożby tablic jako typów !prostych nie traktować jak obiektów? Przecież częściej referuje się do tablic niż je kopiuje! Częstokroć programiści (nawet w komentach do tutoriala na php.net) nadużywają kopiowania tablic, choć zwykle wystarczyłaby referencja do nich. A takie kopiowanie potrafi kosztować. Czas i pamięć. A nie wiadomo co siedzi w php.ini. A nuż max_execution_time=5, alibo memory_limit=1M? Kopiowanie tablic przez =clone w moim odczuciu byłoby dużo lepsze (jeśli już trzymamy się tego głupawego rozróżnienia semantyki = dla obiektów i prymitywów). Zmuszałoby to koderów do częstszego zastanawiania się nad na prawdę ważnymi sprawami. Zgadzam się, że nie ma co zawracać sobie różnych części ciała, czym kto pracuje, referencjami do głupich intów, ale tablica haszująca na 5MB to już nie przelewki.
To mój postulat na dobrą część tego dnia: gimme "=" == "=&" for []s or phuckoff.
Co? Nieee, spokojnie. Nie obraziłem się jeszcze na świat ;-)
2 comments | permalink | trackback | rss
WinFS 2006 == BFS '96
27 Jul 2004
Apple przy okazji prezentacji swojego Tigera pokazało "nowy" sposób na wyszkukiwanie i kojarzenie informacji: Spotlight. Jest to silnik wyszukujący słowa kluczowe w metadanych. Poza zastosowaniem metadanych różnica względem klasycznych wyszukiwarek polega na tym, że działa on na bieżąco, a nie wyłącznie w chwili szukania.
WinFS, następny, o którym mówi się, że będzie to potrafił, to w rzeczywistości NTFS-owy backend do MS-SQL Servera w wersji Lite. Rozliczne głosy ludzi z wewnątrz dev-teamu i testerów donoszą, że działa on na razie koszmarnie wolno, ale jest jeszcze za wcześnie by wyżywać się "a nie mówiłem", bo do premiery Longhorna dużo może się jeszcze zmienić.
Gnomowy projekt Dashboard prezentuje inne podejście do problemu zarządzania informacją. Dashboard używa XML-owych wrapperów na dane (stąd też pomysł, by wpisy .desktop zastąpić definicjami RDF) w warstwie VFS, a nie surowego systemu plików. Ponad to, Dashboard wydaje się być bardziej dostosowany do klejenia wielu aplikacji działających na podobnych danych niż Windows Future Storage. Ale ale. Dalsze domysły nie mają sensu, bo zarówno Dash i WinFS to ledwo-co-działające bety.
The problems are:
- Metadane muszą być w miarę jednorodne i dobrze napisane. Cóż z tego, że mailer będzie zapisywał w polu From adres w postaci "Edek z Kredek <ed@z.kred>", gdy newsreader zapisze "ed@z.kred". Różnice w samej obsłudze metadanych mogą położyć ideę ich wykorzystania. By do tego nie doszło devele muszą przyswoić jakieś wspólne zasady zawartości konkretnych pól, co pewnie stanie się w kilka lat po epoce totalnego chaosu i niezgodności pomiędzy aplikacjami.
- Źle wprowadzone lub niewprowadzone metadane mogą mylić. Od razu przypomina mi się szukanie muzyki na Audiogalaxy, do bólu: po wykonawcy, po tytule, po pierwszych słowach utworu, po pierwszych słowach + wszystkie możliwe błędy ortograficzne i literówki.
- Metadane nie przenoszą się przez sieć. Czy to w postaci osobnych plików towarzyszących jak RDF czy zaszyte w filesystem. Dzisiejsze protokoły nie radzą sobie z transportem dodatkowego opisu kontentu. No, może wyłączając jakiś nowy pomysł Microsoftu na SMB, o którym jednak jeszcze cicho.
- Metadane nie zawsze są potrzebne. Nie każda fotka na pulpicie musi mieć dokładną metkę ją opisującą, zwłaszcza, że istnieje standard EXIF, który daleko lepiej radzi sobie z zachowaniem szczegółowej informacji niż jakieś protezowane metadane. Podobnie ID3 tag. Oczywiście metadane sprzyjają unifikacji sposobów wyciągania dodatkowej informacji, ale bez przesady - nie ma ich znów tak wiele, by nie można ich było wbudować w VFS. Z resztą, policzmy: EXIF, ID3, fiszki dokumentów "ofisopodobnych", nagłówki e-mail, html <meta/>, czyli na szybko wychodzi mi 5. Powiedzmy, że będzie ich z 15. To nie tak dużo.
BFS, system plików BeOSa, nie Boot File System SCO UnixWare, pozwalał na składowanie dowolnej ilości, typu i objętości atrybutów plików, co realizowało funkcję opisu metedanymi. W przypadku tego systemu rozwiązanie to było o tyle silnie zintegrowane z resztą aplikacji, że był to pierwszy i jedyny natywny system plików BeOSa. Niektóre rozwiązania budziły zachwyt, jak np. książka adresowa, zawierająca pełen opis adresatów w atrybutach, przez co kontent pliku był zawsze pusty, czy pliki e-mail, doskonale poindeksowane przez BeMail, przez co najfajniejszym czytnikiem poczty był filemanager (sic!) zwany Trackerem, umożliwiający utworzenie widoku listy z dowolnymi polami (np. From, Subject, Date, Status, etc.). Dodatkowo Live Querries, czyli "żyjące" wyniki wyszukiwania, zapisywane jako pliki, przedstawiające po ponownym otwarciu aktualną listę znalezionych obiektów bez konieczności ponawiania wyszukiwania (w późniejszych wersjach BeOSa, z uwagi na kiepską wydajność node monitowa w kernelu Live Querries zostały zastąpione zwykłymi zapytaniami odświeżającymi szukanie automatyczne po otwarciu). Co do samego języka wyszukiwarki - były to 3 alternatywne sposoby: 1. klasik - po nazwach plików, 2. język operatorów logicznych i atrybutów, 3. język naturalny za pomocą wizarda, np. "all unread e-mails from Ziuta Zatruta recieved between last sunday and yesterday". Lovely. Zatem, WinFS 2006 == BFS '96. Najs. Tylko dziesięć lat spóźnienia. No cóż, i tak nieźle, skoro nadgonienie X-ów RDP-em zajęło im lat 20..
Hmm, ciekawi mnie, czy mojej dziewczynie spodoba się live cd BeOSa. Szkoda, że ten system nie ma przed sobą szans..
I to tyle tytułem komentarza do coraz-bardziej-offtopicznej dyskusji na 7thGuard.
Update (08 września 2009): O tym samym tylko inaczej piszę również na pcoa w wątku "Historia jak widać się powtarza". Oj powtarza.
4 comments | permalink | trackback | rss
Red. Orliński pewnie dostaje zawału..
26 Jul 2004
.., że jego state-of-the-everything Safari ma bezużyteczną dziurę, że czasownik guglać (to google) nie znaczy już szukać (i znaleźć), że są też inne wyszukiwarki, paskudne wyszukiwarki, z których trzeba będzie korzystać choćby przez kwant czasu. Paskudne, złe i niekoszerne! Znów zamieram ze śmiacia, uuuaahaha, śmierć frajerom.
Swoją drogą to straszny niefart dla Google w przeddzień IPO.
Update: to nie wina Google, przynajmniej nie bezpośrednia - tutaj wyjaśnienie. Mimo wszystko, nie powinni tak robić. Cieszę się, że mam w <script/> to, co mam. Chyba rozpropagują tę akcję, hehehe.
add coment | permalink | trackback | rss
PHP 5.0 - behind jaggi lines
17 Jul 2004
Hurrrraaaaa! Wreszcie jest, z nowym major-numerem-wersji, przełom, brekfru!
No dobra, ale gdzie są typy? Gdzie są silne typy jak w C czy Javie? Co to ma być za popelina? Czy nadal muszę explicite rzutować wartość numeryczną na (int)? I to ma być ułatiwenie? Następnie -- gdzie są sztywne zasady tworzenia literałów? $a[dupa]==$a['dupa']? Przykro mi, drodzy panowie Ze i Nd, ale zjebaliście. Po zmianie major-numbra spodziewałem się czegoś więcej. Hej Ze, Nd, jak przekazać funkcję jako parametr - jako literał?? Buuuuaaha ha ha ha ha ha ha ha ha, rżę, zamieram, wątroba mi siada!
Mili Państwo, otóż przereklamowany XML i przekazywanie obiektów przez referencję to nie wszystko. Należy się uporać z bagażem durnych ze wszech miar założeń konstrukcyjnych, gdy nie jest jeszcze zbyt późno. Bo jeśli nie teraz, to kiedy? Za rok, przy wydaniu 6.0, gdy popularność PHP będzie jeszcze większa, by złamać kompatybilność wsteczną z jeszcze większą ilością aplikacji? Eeeh Ze, Nd, trója z plusem..
3 comments | permalink | trackback | rss
Lalalalala Time of my life
14 Jul 2004
Za plecami uroczy extended weekend z ukochaną, przez co tydzień zaczyna się od.. hmm, co dziś za dzień? a. środy. Zabawa w dom rozpoczęła się od udanej podróży po świątyniach kapitalizmu, wykończenia remontowanego przedpokoju, superwizji znajomych i rytualnego apt-get update && apt-get -yu upgrade.
Potem padało, padało, padało i oglądaliśmy sobie nawet telewizor (ha! cóż za odświętna ceremonia). A w nim Konferencja Sztuki Walk wprost z l'hotelu Mariott brought to you by your favourite Polsat Sport. Es-em-gie Ka-er-ce. Mnóstwo radości i jeszcze więcej napierdalania, no bo jak kolo, który trenuje jakieś filipińskie fiku-miku z bambuskami ma walczyć, gdy zgodnie z regulaminem mu te bambuski zabrano? No i dostał w trąbę od Jurasa (przestawiciela szkoły ju-jitsu), który był od niego 20kg cięższy i tyleż cm wyższy. Wysokie kopnięcie haczące na potylicę (zakazane, ale ten smarkacz, Juras często faulował, taki psychokiller-matołek a w dodatku pyskaty bajerant) i kolo od bambusków został spektakularnie oderwany od podłoża lądując następnie twarzą na deskach niczym torba chrupek. Aaaależ się napierdalaliśmy z kolesi. Trzeba jednak przyznać, że niektórzy prezentowali na pawdę wysoki poziom i zachwycali świadomością swojej motoryki.
Posocjohaczyliśmy też troszeczę na ebayu (moz obżarła się ciastek jak nigdy). Moją dziewczyna jest hakierem informacji. Przez duże ha. Zapamiętuje każdy detal, by następnie bezbłędnie go wykorzystać mistrzowsko kojarząc nawet dość odległe fakty. Jest też mistrzynią (i jednocześnie wicemistrzynią, ale to inna historia ;-) estetyki, dlatego szukaliśmy głównie notebooków Della. A potem zabraliśmy się za przeróbkę zestawu ikon FreeIcons autorstwa Tomasza Mielnika. Udało się znakomicie. Uszczęśliwiło ją to bardzo. Mnie, jako jej wiernego fana, również. Szkoda, że oryginały poszły w piach, bo to na prawdę elegancki zestaw, nie to co kkkryształowe pudełeczkkka na dragi w domyślnym kkKDE.
Musiałem też napisać coś do wysyłania poczty od siebie, więc wyskrobałem frontend do mail() (przez ssh z prędkością 1 znak/s), a moja ukochana zaczęła się nabijać, że można na tym zarobić krocie sprzedając jako PierwszyMailerPoniżej3KiB_i_z_potwierdzeniem_odbioru. Wymyśliła też nazwę (3kAck) i dizajn jego strony na sf.net :-) - czy mówiłem, że jest też hakierem dobrego dowcipu?
Przy śniadaniu przypominaliśmy sobie film, który w pl był wyświetlany jako Wirujący Sex. A to z okazji puszczanej w trójce piosenki, o której mowa w $this->subject.
DNS już zdaje się działać. Swoją drogą dziwne to, że NS nie może wskazywać na obiekt CNAME, a jedynie A. Dziwne też, że dns2.tpsa.pl propaguje się wcześniej niż dns.tpsa.pl, a a.nask.pl to już w ogóle retarded - wziął sobie z sufitu tygodniowy TTL.
Przy okazji - piętnuję Agorę za to, że ogólnokrajowa Gazeta Praca różni się dość znacząco w poszczególnych miastach. U mnie liczy ona 16 stron, w Katowicach 40. Skurwysyństwo czystej wody. I to wycięte są wszystkie interesujące ogłoszenia ogólnopolskie, nie jakieś oferty lokalne czy drobne. Syf syf syf. Nie popsuło mi to jednak doskonałego weekendu.
add coment | permalink | trackback | rss
06 Jul 2004
Dziś przeczytałem najzabawniejsze określenie MySQL-a ever: grep z wbudowanym parserem SQL ;-)
add coment | permalink | trackback | rss
Tęsknię..
02 Jul 2004
Nowy Nautilus w Gnome 2.6 to krok we właściwym kierunku. Tak jest, przeglądanie katalogów w osobnych oknach jest dobre i zamierzam to wyjaśnić.
Przede wszystkim: proste obiekty. Pojedyncze rzeczy, sprawy w swym podstawowym kontekście. Metoda, która jest fundamentem Uniksa - rób małe programy, które robią tylko jedną rzecz, ale robią ją dobrze. Menedżer plików ma przede wszystkim pozwolić zarządzać plikami.
Sekundo: małe wymiary. Takie potwory jak TotalCommander i jego liczne inkarnacje mają sens, bo kopiowanie/przenoszenie jest niewygodne z pojedynczą listą plików. Właśnie, dlaczego tylko jedną? No bo tradycyjne okna są wieeeeeeelkie i nie ma miejsca na drugie okno: olbrzymi Konqueror, gigantyczny stary Nautilus (ten od Eazela), Directory Opus czy Eksplorator Windows. Dość poszukać skrinszotów, zawsze są to wielkie okna. Kopiowanie przez C-C/C-X, C-V? Proszę mnie nie rozśmieszać - mam otarcia w pachwinach.
Wreszcie: szybkość nawigacji. Jeśli ktoś sądzi, że przyciski nawigacyjne Wstecz, Do góry albo rozwijane drzewo katalogów są szybkim sposobem na nawigację, a pojedyncze okna powolnym, to śmieję mu się w twarz i pytam, czy widział mistrza. A oto mistrz obok. Na co pozwala mistrz: pod prawym klikiem na katalogu pojawia się w pierwszej pozycji menu kontekstowego nazwa tegoż katalogu. Po najechaniu na nią rozwija się w kolejnym menu jego zawartość, itd. Dojście do _dowolnego_ katalogu otrzymujemy przez 2 (słownie: dwa) kliknięcia - pierwsze na otwarcie listy, drugie na wskazanie celu. Gdy cel poszukiwań leży powyżej aktualnego katalogu, zawsze można zacząć z pulpitu, gdzie dodatkowo jest jeszcze opcja przeglądania z /.
Tak, tęsknię za prawdziwym, power-przeglądaniem katalogów w Nautilusie, który mówiąc nawiasem w tej chwili zaczyna bardzo przypominać BeOSowego Trackera - mały (tak! wreszcie!) i szybki (no, będzie w 2.8), funkcjonalny.
Radosław Sokół, adwokat Nautilusa na OSNews, pomimo że racja stoi po jego stronie, popełnił błąd nie prezentując dobrych wzorców. Właśnie go uzupełniam, by nie podnosiły się głosy, że Spatial Browsing to powrót do ery Windows95. Polecam również skrinszoty z komentaża wydawcy, Eugenii Loli-Queru.
A co powiedzielibyście na okno terminala aktywowane a'la Quake terminal (za pomocą tyldy), które spływałoby na okienko Nautilusa? Bo ja powiedziałbym "tak, poproszę". Obrazek po lewej to oczywiście pic-na-wodę-fotomontarz, ale jakże dobrze ilustruje ideę.. Cóż. Oczekujmy poruszenia wśród gnomedeveloperów.
Tęsknię bardzo za mistrzem..
4 comments | permalink | trackback | rss
01 Jul 2004
Właśnie czytam próby racjonalizowania 3-spacjowego tabulatora oraz nawiasów otwierających blok w nowej linii. Doprawdy dziwi mnie tak kategoryczne i jednocześnie dość niestandardowe podejście człowieka, o którym mam bardzo pozytywną opinię. Nie będę się podpierał autorytetem K&R, bo stajl kodowania to kwestia indywidualna, jeśli zaś pracuje nad nim grupa programistów jestem zdania, że absolutnie nie należy łamać wspólnie ustalonych zasad.
if(!sizeof($this->resource))
return;
$q='UPDATE resources SET ';
foreach($this->resource as $k=>$v) {
if(!is_numeric($k) && $v) {
$quot=($k=='parent' ? '' : '\'');
if($k!='id')
$q.= $k.'='.$quot.$v.$quot.', ';
}
}
$q=substr($q,0,-2);
$q.=' WHERE id='.$this->get('id');
return pg_exec($this->db,$q);
Taka mała demonstracja. Rozumiem, że mogę być szczerze nienawidzony za kompletny brak spacji, ale cóż - tak lubię, a poza tym... hehehe
Pozdrawiam z 8-mio spacjowym tabulatorem.
7 comments | permalink | trackback | rss
Sun
30 Jun 2004
Bardzo zastanawiające są ostatnie posunięcua Sun Microsystems. Firma zdawać by się mogło cierpi na rozdwojenie jaźni. Z jednej strony układa się z Microsoftem i planuje subskrypcyjny model dostarczania software, z drugiej jednakże otwiera Javę, wydaje na GPL-u szałowy-odjazdowy interfejs Looking Glass, a ostatnio nawet chce wydać na GPL-u swojego Solarisa! Doprawdy zdumiewający przypadek osobowości wielorakiej. Jednocześnie agresywnie wchodzi na rynek ze swoim Linuksowo-Javowym desktopem, ale zamiast przykładać się do rozwoju projektów takich jak Evolution, przepisuje je od nowa w Javie. Zaskakującym, acz bardzo potrzebnym ruchem była również chęć standaryzacji pluginów do przeglądarek, którą Sun powziął wraz z Operą i Mozilla Foundation. Ciekawe jakie głupstwo popełni, by zrównoważyć ten rozsądny krok..
3 comments | permalink | trackback | rss
Mono 1.0
30 Jun 2004
Novell właśnie ogłosił
wydanie pierwszej stabilnej edycji Mono. Bardzo mnie to cieszy. Pisanie GTK-owych aplikacji nigdy jeszcze nie było tak proste, a C# i GTK# to jeden wielki obiektowy szał. Oczywiście dla tradycjonalistów jest też Java.
2 comments | permalink | trackback | rss
Co każdy koder wiedzieć powinien
24 Jun 2004
Przypadkiem całkiem (jak to bywa), wsparty przez moją dziewczynę dokonałem znakomitego odkrycia: Joel Spolsky. Zbiegiem okoliczności jest, że ten Spolsky jest przetłumaczony na polski i jest to tłumaczenie na prawdę wysokiego lotu. Mnóstwo dobrego czytania o tym, jak poprawić sobie wydajność, łatwość i skuteczność kodowania i planowania. Tochę dla koderów a trochę dla kierowników projektu. Doszedłem tam oczywiście przez slasz.dot.
add coment | permalink | trackback | rss
Z fusów
04 Jun 2004
Może jesteś w jakiś sposób dotknięty, ale nie widzę szans powodzenia dla takich dziwactw jak Sun Java(TM) Desktop. Paskudny themat dla leciwego Gnome 2.2 i instalator YaST napisany w Qt, bez thematu dla KDE - szpetota i szkaradzieństwo. Sun, podobnie jak Novell z resztą nieszczególnie chyba dobrze obrał dostawcę dystrybucji - [distro, którego mimo kilku prób nie lubię] zasadza się w całości na KDE. Decyzja NOVL-a jest tym dziwniejsza, że przed ożenkiem z SuSE przejął hard-core-gnomowego Ximiana. Z tym, że w Novella wierzę, a w Sun-a nie. Glynn Foster zaprezentował kiedyś ciekawego sxi dlaczego Sun powinien opierać swoje produkty na Debianie - do znalezienia przez Planet Gnome.
Anyways, Sunowi marzy się chyba model subskrypcyjny software. Chętnie zajmie miejsce podnóżka Microsoftu i zadowoli się mniejszościowym rynkiem aplikacji .net-owych, nie ważne czy będą napisane w Javie czy w si-szarp. Tak mi się coś widzi. Nie zdziwię się, jeżeli wkrótce CLR będzie potrafiło ruszać bajtokod Javy. Btw, próbował ktoś języka D? Moim zdaniem - bomba, wreszcie coś normalnego, polecam gorąco wszystkim, którzy lubią C i nienawidzą C postinkrementowanego. Szkoda, że licencja popaprana.
3 comments | permalink | trackback | rss
31 May 2004
Co to za łajza ten Cron Daemon, co to mi on cały czas jakiś spam wysyła? Znacie go? Zzarrazza!
2 comments | permalink | trackback | rss
20 Apr 2004
You have been invited to stronger@conference.jabber.org
4 comments | permalink | trackback | rss







