Radosny jest grajdół konsultantów i profesjonalistów
28 Nov 2008
Po wczorajszym IPUG, na którym przyklejono mi etykietę hardkorowego pehapowca (nie powiem, wcale mnie to cieszy) dostałem niespodzianie zaproszenie na spotkanie "Profesjonalnych Bloggerów i Konsultantów SEO". Prawdopodobnie powinienem przepisać ten tytuł SAMYMI KAPITALIKAMI, ale jakoś tak dziwnie żołądek doprasza się uwolnienia barwnego ptaka.
Dawno temu podjąłem decyzję, że nie będę na jogu budował sobie netłorku znajomych i dzisiaj się w tym postanowieniu utwierdziłem. Spotkanie z grubsza można sprowadzić do tasowania wizytówek, żarciu frytek z octem, zapijaniu piwem i licytowaniu się na trzyliterowe skróty. Nie mam oczywiście nic przeciwko owym skrótom, o ile kryje się za nimi i zdaniami je zawierającymi jakakolwiek istotna treść. I tu definicja "istotnej treści" przez przykład negatywny: nie chodzi o entuzjastyczne ćwierkanie "jaki to ja jestem zajebisty i w ogóle profesjonalny". A tak niestety było. Grupa klonów uformowała się dość szybko i zaczęła chóralną afirmację. Potrafisz sobie chyba wyobrazić jak bardzo żenujące jest gdy rzutki chłopak na oko lat 25 recytuje z pamięci SLA providerów i procentowe wagi poszczególnych trików SEO, a gdy przychodzi do konkretów to rzuca niby to pierwszym z brzegu adresem do strony muzeum w Galway, która (po szybkim sprawdzeniu w Operze Mini) od sieci z epoki HTML-a 3.2 różni się głównie webdwazerowym nagłówkiem i brakiem animowanych gifów "under construction". A łańcuszek głów wzajemnie potakuje ze zrozumieniem i uznaniem dla biznesowego doświadczenia delikwenta. Na koniec jeszcze pada jakaś kwota, która mówiąc między nami przeliczona na stawkę godzinową czy miesięczną nie powala i pałeczkę przejmuje następny onanista (och, jakie obrazowe porównanie mi wyszło).
W końcu po trzecim kuflu przychodzi pora na bardziej ogólne rozważania. Buzzwordy typu cost-per-click czy affiliate content nie schodzą z afisza. Adding value, performance improvement i w ogóle kej-pi-aj na tysiąc jeden sposobów i długie, zimowe wieczory. Najzabawniejsze jest chyba zaklinanie rzeczywistości, że to prawdziwe pieniądze wydawane na prawdziwych klientów poprzez generowanie prawdzego ruchu. Na uwagę, że to tylko obietnica pieniędzy za obietnicę treści i ruchu, obie iluzoryczne, lemingi zareagowały jednakowo żywiołowo :-D
Fun!
Nie znalazłem (stety, stety) szacunku dla towarzystwa Profesjonalnych Blogerów i Konsultantów SEO. Wydają mi się takimi samymi marketingowymi błaznami jak mój były dyrektor (ostrze korpo-gilotyny działa bezlitośnie zgodnie z prawem powszechnego ciążenia). Słysząc niekiedy opowiadania p. o biciu piany przez środowiska akademickie mam dokładnie taką samą opinie o uspołecznionych freelancerach. Zastanawia mnie tylko jedno: jeśli ja miałbym dla dobrego samopoczucia nadmuchiwać sobie z takim wysiłkiem swoje ego to z całą pewnością uważałbym to bezwzględnie za koszt uzyskania przychodu, w dodatku całkiem spory. W efekcie uznałbym to po prostu za nieopłacalne i rozważałbym przebranżowienie na np. ogrodnictwo albo zielarstwo. Przyjemne to i nagradzające, na kej-pi-aj znać się nie trzeba a ryzyko wyoutsourcowania do Indii prawie zerowe.
Nie był to jednak wieczór kompletnie stracony - wszak jako patologiczny optymista nie jestem w stanie niedostrzec jasnej strony! Koledzy z profesjonalnego grajdoła mają znakomite wizytówki i w tym względzie jest do czego równać. Ponadto garstka web developerów pozwoliła mi na przywrócenie zdrowego balansu między szpanem a szykiem.
No cóż, każdemu jego porno, nie trzeba być interdyscyplinarnym ;-)
PS. Marcowy Barcamp zapowiada się wyjątkowo nudno, za to nadchodzący koncert Róisín Murphy - wręcz przeciwnie. Hej przygodo.
- byte
Żarciu frytek z czym, przepraszam? Z OCTEM?
- kosa
Majonez robi się z octu, a majonez Tesco JEST octem;)
- moher
@kosa: majonez z octu? NO WAI. Chyba, że ktoś zamiast soku z cytryny dodaje ocet, ale to musi być straszne paskudztwo.
- stronger
Byte: proszę nie regulować odbiorników, to na prawdę tak wygląda ;-) W Irlandii musisz poprosić o frytki bez octu, przeciwnie dostaniesz go jako default. Nie smakuje to nawet tak źle, gdyby nie wiercący nozdrza zapach.
- Fotografia Ślubna Sosnowiec -
Fotografia Ślubna Sosnowiec - Światłem Malowane
I like Yours post. If You have time, come and visit our's site.







