Zjeby z polskiej gleby
09 Jun 2008
Może i "normalne" wydaje się niektórym, że jak zostawisz samochód z uchyloną szybą to ci zwiną radio, a jak nie przypniesz rowera za ramę to zostanie ci tylko przednie koło. Ale nie mi. Bo ja proszę szanownego towarzystwa mieć z tym gównem nic wspólnego nie chcę. I całkiem skutecznie mi się to na baraniej wyspie udawało. Irlandczycy są przesympatyczni, uczynni, powiedziałbym wręcz poczciwi. Przejawów wandalizmu nie ma zbyt wielu, chyba, że mówimy o ziomalach z buraklandu. Na ulicach ludzie uśmiechają się do siebie, czasem nawet niezobowiązująco zagadują. Za wyjątkiem oczywiście chodnika przed Zagłoba Pub przy wschodniej części Parnell St. Tam, znajome mordy ogolonych na łyso troglodytów pytają spojrzeniem przechodniów czy nie chcieliby może zostać pobici. Nie, nie za zasługi - z przydziału raczej. Polskie wieśniactwo ma to do siebie, że przy byle okazji do ogólnonarodowego zjednoczenia pod biało-czerwonym sztandarem, odstawia menelskie biesiady. Często są to biesiady mobilne typu "flaszka w dłoń i prujemy mordy na całe gardło maszerując środkiem ulicy". W ten sposób polaczki pokazują ofcojepcom kto tu rzondzi. Nierzadko dodają sobie animuszu rozwalając śmietnik, który miał nieszczęście stanąć na ich drodze. Nie inaczej było po wczorajszym meczu. Żałość.
Dziś rano, zauważyłem, że jakiś głęboko zaangażowany patriota krzyczący poprzedniego wieczora "po-ska gola, po-ska gola" uprzyjemniał sobie dodatkowo czas szlachtowaniem scyzorykiem siodełka od mojego roweru. Ciekawa jest ta korelacja manifestowanej tożsamości narodowej z brakiem poszanowania własności. Kto wie, może gdybym sobie na tym siodełku nakleił banner "Jan Paweł II" to by ocalało... Swoją drogą, byłoby to dobre zobrazowanie tego, gdzie przeciętny Polak ma nauki dżej-pi-tu.
Jest mi autentycznie wstyd, gdy ktoś mnie pyta skąd jestem. Czuję się, jakbym naklejał sobie na czoło napis "burak". Oczywiście jest to odczucie zupełnie nieuzasadnione, ale niestety ludzie dla wygody lub z lenistwa posługują się stereotypami czy tego chcemy czy nie. Wprawdzie głupota nie ma narodowości, ale jakimś cudem tandem głupota+szkodnictwo jest symptomatyczny dla współplemieńców...
Żeby nie było tak cierpko - zabawna sytuacja z biura przy okazji rozmowy o językach:
PS. Tak, doskonale wiem o tym, że uogólnienia bywają równie krzywdzące co stereotypy, ale przynajmniej wiesz już jak się czuję.
- Livio
No, to okropny wstyd...
Tak jak w Niemczech powiedzieć na starcie, że jesteś Polakiem - tam mówi się, że Polacy kradną samochody.
Z kolei Szwedzi na słowo "Polak" natychmiastowo odwracają się, niczym fochem.







