dobrana para, na 80%
16 Oct 2007
Ibanez G SA-60 i Marshall AVT100 - do mocnej, szorstkiej, staccato muzy. To bardzo agresywne połączenie. Brzmienie SA-60 potrafi być bardzo surowe, może nieco prostackie, ale nie banalne. Gitara jest bardzo dobrze reprezentowana w jasnych barwach. Humbuck przy mostku ma atomową moc i strzela laserami. Przy umiarkowanym do mocnego przesterze wrzeszczy nie pozostawiając wątpliwości do kogo należy solo. Jednocześnie brakuje nieco regulacji w ciemniejszych, pełniejszych brzmieniach. Dwa single w pozycjach przy gryfie i w środku sprawiają, że gitara ładnie opowiada, ale nie ciągnie - nie ryczy, bo i nie od tego są single. Akompaniament bez zniekształceń udaje się na SA-60 znakomicie, ale trudno przejść z niego do czegoś innego niż ostry krzyk (choć sam krzyk jest znakomitej jakości). Sprawą bardzo indywidualną jest wygoda gry. Ten model jest niezwykle kompaktowy - nie ma mowy o przypadkowych dźwiękach, mechanika działa nienagannie (choć uwaga: mostek z wibratorem + główka bez blokad = szybkie rozstrojenie instrumentu). W dodatku ubarwienie sunburst jest po prostu piękne!
AVT100 to piec przede wszystkim niezwykle głośny. Nie byłem w stanie go przetestować w pokoju, bo zaczęła mnie najzwyczajniej boleć głowa. Dźwięk produkowany przez pojedynczą lampę ECC83 jest przyjemny, ale nie bardzo miękki. To raczej piec wyczynowy. Ma cudowny dzwoneczek w wysokich rejestrach i bardzo szeroką regulację konturu (od płaskiego brzmienia kiepskiego mono do feelingu a'la Stratocaster). Problem z dzwoneczkiem jest taki, że sama SA-60 ma go całkiem sporo, więc jeśli już chciałbym coś regulować to raczej ujmując wysokich tonów niż dodając. Poza tym, dźwięk jest w większości przypadków ładnie ciągnięty przez piecyk, co można jeszcze podkręcić cyfrowym efektem pogłosu w różnych trybach pracy. Efektów innych niż pogłos nie używam, bo są po prostu wątpliwej jakości, może za wyłączeniem chorusu. Piec ma jeden kanał czysty i dwa przesterowane. Czysty i pierwszy przester są bardzo ładne. Bardzo, a bardzo ładne. Drugi przester jest dla deathmetallowców i jest po prostu nudny. Pomijając wrażenia z odsłuchu, AVT100 jest bardzo ładną rzeczą - wygląda rasowo i pozwala się jarać własnym klimatem.
Para złożona z G SA-60 i AVT100 jest udana, pod warunkiem, że odpowiadają nam ostre i potężne brzmienia. Ci, którzy poszukują zbrudzonego soundu, z pewnością nie będą zadowoleni. Bluesmanom zamiast tego pieca doradzę, podpierając się opinią kolegi z pracy, wzmaki Mesa Boogie. Jeśli miałbym cokolwiek zmieniać w tym duecie to byłby to piec właśnie. Zdaję sobie sprawę, że z Ibaneza z niższej-średniej półki trudno będzie mi wycisnąć taki feeling jak z Fendera, czy taki ryk jak z Washburna, ale jestem niemal pewien, że dobry piec potrafi skompensować niedobory gitary i podciągnąć jej słabsze strony.
Z zakupu SA-60 jestem bardzo zadowolony. Ta gitara mi leży. Oczywiście wolałbym drugi humbucker przy gryfie zamiast singla, ale mogę zrozumieć, że producent pożądał od tej gitary bycia bardziej wszechstronną. Z zakupu AVT100 jestem tylko zadowolony, bez "bardzo". Trudno jest wysterować to urządzenie tak, by przy przejściu w przester nie popadał w nadgorliwość. Oznacza to również, że dość prosto daje się uzyskać dźwięk a'la Gibson ES10 bez dokonywania 340 trywialnych przeróbek konstrukcyjnych instrumentu ;-)
A na koniec pocieszne odkrycie z kraju lat dziecinnych, czyli Kombi w utworze Bez ograniczeń. Klikamy klikamy, fatalną jakość wybaczamy!







