Hemelrich, Garsed

06 Jul 2007

TJ Hemelrich - to nie jest solówka jego życia, ale za to Brett Garsed robi mi dzień. Uważam, że jest wirtuozem.

Podobało się?

Digg del.icio.us StumbleUpon Wykop Reddit Folksr

permalink | trackback | rss

 
 
p.

usiądź wygodnie i weź w dłoń gumową piłeczkę. przeczytaj, a potem mi wybacz ;-)
zdenek i brett są bardzo... sterylni, ba, technicznie przerażający. zawsze trafiają w dźwięk, a jak wiemy jest to nieludzkie. poza tym, słyszę tam wyraźne echa rocka progresywnego, na bogów!! no i uwagi poboczne: 1) specyficzna mimika, a raczej jej brak, wskazuje na łagodnego aspergera. 2) zdenek helmriczek mnie wzrusza, wyobrażam sobie, że mieszka w liptovskym mikulaszu i nosi białe adidasy, a o poranku, zamiast się pomodlić, odtwarza, bardzo głośno, black sabbath z kasety magnetofonowej.

ale - abyś mi mógł wybaczyć, ja także przedstawię publicznie mojego faworyta (oczywiście pozostajemy w kręgu żyjących) - johna frusciante, co tak szczerze gra na wieśle i nie czerpie z progresywy ;-).
proszę, oto to trzy akordy i stylowe darcie mordy a la niezapomniana debora harry. enjoy the zemsta i pamiętaj, że zasoby jutujuba dążą do nieskończoności :-)
http://youtube.com/watch?v=w4bb9nt4si4
http://youtube.com/watch?v=bRrk228de6M
http://youtube.com/watch?v=fxNl80hDmBM

soo hgz&ksss - bíodh lá maith agat & maith dom mo chuid Gaeilge bhriste ;-)

p.

a zapomniałam odpowiedzieć na pytanie - w sumie się podobało ;-) ale bardziej bg niż zdenek, rozumieeeesz

str()

Kochana p.

Ponieważ chwilowo nie mam gumowej piłeczki, użyłem zastępczo naszej fotografii. Wybaczam zatem i równocześnie sam proszę o wybaczenie :-)

Złośliwe docinki o rzekomej chorobie z demonstracyjną wyższością pomijam - Wam uberludziom tak łatwo nas krytykować ;-)
Za to opis Zenka bardzo plastyczny - ze wszystkimi odcieniami szalonych lat 80/90. Doceniam doceniam, chapeau bas (założe się, że zhackował dwukasetowca, żęby słuchać Black Sabbath od końca). Z tą nieludzką technicznością to niezupełnie tak. Owszem, melodyce nie sposób zarzucić przypadkowości, ale Zdenek jest tu po prostu nudny. Grywał lepiej, nadrabia za niego Brett fascynującą - nie bójmy się tego słowa - Progresją :-D

Ale ale, zabierzmy się do rozbioru Twojego bohatera. Jego współczesny odpowiednik to krótko ogolony swetrowiec w glanach, który chadza po bacówkach w Beskidzie Sądeckim i coprawda nie ma swojej gitary, ale jak dorwie tę bazową to katuje ją solówkami na jednej strunie. Mimika bogata, zdradzająca krzywdy przeszłości, przez co atrakcyjnym jest dla otaczających go wianuszkiem dziewcząt, bardzo wiernych fanek rozumiejących emocjonalną głębię jego przekazu. Oczywiście co utwór podkreśla, że powstał on w na prawdę trudnym dla niego momencie, życiowym zakręcie, zezwalając łaskawie fankom na wyrażenie zrozumienia.

1. Flea & John jam - słyszałem lepsze w ich wykonaniu, choćby na twoich starych VHSach. Uszło z dziadków powietrze - rozumiemy.

2. John na gitarze i głosie ludzkim - ten aranż też wykuwał się w ciężkim dla niego okresie. Rozumiemy - wybaczamy :-D

3. Wreszcie coś z redhotowym jajem i powerem zarazem. Szkoda, że oba te składniki zostawili gdzieś w okolicy Blood Sex Sugar Magik.

Jednym słowem fajnie było, ale John dostał szajby na punkcie wydobywania ze Strata feelingu. Zapomniał jednak, że we właściwy sposób robił to tylko Jimi.

p, kochanie - nie marchw się. Może jeszcze nagra(ją) jakąś dobrą płytę (mmuuuahhhaaahaha). Jeśli natomiast pragniesz odwetu za ten koment, moje płyty Methenego są do Twojej dyspozycji ;-) Ale pamiętaj, gdy raz pokażesz, że jesteś Tygrysicą - nikt ponownie nie uwierzy, że jesteś myszką ;-)

Jag alskar dig! (Gaelige boski boski boski!)

p.

hehehe, w tym fragmencie o beskidzie sądeckim odwołujesz się do własnych doświadczeń, jak rozumiem, chociaż... nie przypominam sobie abyś miał takie krótkie włosy.
nieee kochanieee, frusciante jest niepodrabialny i ma swój styl, którego emocjonalna głębia jest dla mnie czytelna podczas gdy ty, no cóż, słyszysz poszczególne dźwięki. na szczęście pomoże ci to przygotować wiązankę coverów na mój przyjazd ;-)
dobra, teraz wypunktuję ci kilka pomyłek i możemy wrócić do naszych całkowicie odmiennych muzycznych światów, ale wiedz, że mi smutno, bo TAK WIELE cię omija :-).
mam wrażenie, że te wredne opisy to są od innych linków, ale rozumiem, że irish broadband znów leży, więc posłuchaj tego w pracy raz jeszcze. a potem jeszcze raz ;-). ze szczególnym wskzaniem na albumy solowe, a jako, że dopiero zaczynasz i trzeba chronić twoją psychę możesz zacząć od trzeciego ;-)
jeśli chodzi o traumy leczone pieśniami, strzał w płot, bo od czasu udanego rehabu i wstawienia sztucznej szczęki, frusciante wykazuje wręcz anormalną radość życia i, za co naprawdę go cenię, się nad swoją drugową przeszłością nie użalał, ani też nie popychał głupot, że wpędził go w nałóg zły szołbiznes. jak dla mnie - skromny i sympatyczny koleś, rewelacyjnie osłuchany i mający sporo szacunku dla tych, którzy byli przed nim, a równocześnie potrafiący stworzyć coś unikalnego. zwłaszcza w kategoriach śpiewu ;-).
wszystkie dzieci wiedzą, że zpopelinienie redhotów spowodowane jest przez kiedisa i ci wspaniali instrumentaliści nie mają z tym nic wspólnego ;-). i na szczęście tworzą także poza kapelą.

konkludując (ihahaha, co za słowo!), twoja brutalna recenzja jest oczywiście krzywdząca, ale nareszcie mogę z, czystym sumieniem, zanieść metheny'ego na śmietnik. a za bezczelne nazwanie moich żwawych idoli dziadkami dorzucę tam jeszcze trochę yesów ;-).

na otrzeźwienie, wspomnienie syda barreta
http://youtube.com/watch?v=6aP5H8gnrSo

no i chyba logiczne, że wolałabym, żeby jimi nagrał nowy kawałek, co nie :-). uważam też, że przez szacunek dla moich uczuć powienieneś napisać przynajmniej jedno zdanie będące komplementem w czasie teraźniejszym ;-)

buziaki
i co dalej? ;-)

pldmachine

Yo m(usic)developer!

z tego co widzę idziesz w stronę GITARY, jeśli jednak miałbyś ochotę na coś naprawdę świeżego to polecam szczególnie:
http://wsm.serpent.pl/sklep/albumik.php/alb_id/8330/THE-COMPLAINER-&-THE-COMPLAINE/The-Complainer

Your turn:

nick:
and?:
www (if any):
Wpisz kod:code
Hemelrich, Garsed brett garsed tj hemelrich fusion