Call it what you want to call it, I'm a fuckin apt-o-holic
21 Sep 2005
Po kilku próbach zakończonych niepowodzeniem a to z powodu błędów pakietów a to z powodu narowów Xów wreszcie z sukcesem przesiadłem się na maszynie w pracy na Ubuntu BreezyBadger. Pomimo, że wydanie wersji stabilnej wymaga zamknięcia jeszcze kilku bugów/fetaurerequestów to wrażenia z odświeżonego GNOME są jak najbardziej pozytywne. Przede wszystkim: prędkość. G2.12 na prawdę przyspieszyło. Ekran powitalny głoszący, że siędzę oto przed linuksem dla zwykłych ludzi znika zaraz po pokazaniu zastępowany natychmiastowo działającym środowiskiem. Gnome-panel nie muli się już przy doczytywaniu ikon w menu (i nie pada na pysk z wzorcową regularnością tyknięć rezonatora kwarcowego), nautilus znacznie sprawniej generuje podgląd miniatur i nie "zapomina" zawartości okien ze zdalnymi zasobami. Podobają mi się również usprawnienia w postaci instalatora aplikacji (wreszcie coś, czego da się używać, pomijając apt-a oczywiście) jak i aktualizatora (bardzo przyjemny). Różnicy pomiędzy monolitycznym x.org a jego modularną wersją nie zauważyłem - może tyćkę szybciej startują, ale może to być też sprawka GDMa. Ogólnie - bardzo bezproblemowa przesiadka. Jedyna niepożądana zmiana to spowolnienie ruchu kursora myszy, ale od tego się nie umiera. Z rzeczy, które nadal nie działają - Totem i jego plugin dla Firefoksa.
Update 1127310274: Taaak, to bardzo uwalniające:
$ sudo apt-get upgrade -u
Nałóg to nic dobrego ;-)
Reading package lists... Done
Building dependency tree... Done
0 aktualizowanych, 0 nowo instalowanych, 0 usuwanych i 0 nieaktualizowanych.
- rofro
a slyszales o foresightlinux. maja wszystkie nowinki z gnome. moze tam dziala totem.
- str()
To, co siedziało (i się działo) w Breezym śledziłem już od dłuższego czasu. Nauczony bolesnym doświadczeniem nie miałem po prostu odwagi zrobić kompletnego upgradu - nie mogę sobie pozwolić na unieruchomienie maszynki na parę godzin. Poza tym - dobrze mi z Debianami.







