placeholder
12 Sep 2005
Tak dawno się tu nie popisywałem, że aż trudno mi rozpocząć.
Remont nowej jamy w toku, postępuje w tępie pijanego ślimaka. Do końca września powinno udać się już spać w gołych ścianach, może i nawet z ciepłą wodą. O ile jakaś biurwa nie rzuci kolejnych kłód pod nogi typu pozwolenie na remont wykonany za własne pieniądze (autentyk). W pracy znów się zatkałem. Tym razem na dynamicznych tabelach (czyli jak zrobić w tabeli dowolną ilość pól dowolnego typu, tj.
reinventing the BeFS). Wydajność Postgresa w takich zastosowania jest zadawalająca dla 10000 rekordów i 1000 wartości w 10 dynamicznych polach, ale przy podwojeniu dowolnej z wartości drastycznie spada. Maszyna to clickety click ooops, cat: /proc/cpuinfo: Brak dostępu, jakiś Xeon chyba. Problemem jak zwykle jest miszmasz obytrzech warstw aplikacji - tak to jest robić software gdy nie ma czasu na projekt i przewidywanie zmian.
No to wyczerpałem wszystkie tematy z osobistej toplisty.. taki jakiś kurwa płytki jestem. Po optymiźmie pozostało tylko puste pojęcie, po paznokciach - wspomnienie i ból opuszków. Może przynajmniej schudnę. I tylko p. nadal blisko i dobrze. Bez niej byłoby ciężko i bezcelowo (byćmoże biegałbym na jakiejś parszywej budowie w Irlandii czy innej NZelandii). No i wyniki w nerdquizie niezłe.







