03 Jan 2005
Wczoraj, po nadłuższej jak dotąd przewie odpaliłem BeOSa. Skamlałem przez pół godziny jak szczenię, z żalu, że poległ w walce o enduserskie biurko. Po przełączeniu do GNOME stwierdziłem, że środowisko mam niewygodne i wcale niewycyzelowane a raczej połatane, żeby mi się choć trochę wygodniej pracowało. Lekkości, prostoty i skuteczności BeOSa spodziewam się w GNOME w okolicach pochodu pierwszomajowego 2011.
User experience. Ciekawa sprawa. Ten system nie ma nawet okna potwierdzenia wyłączenia komputera. Bardzo słusznie moim zdaniem. To miłe, że projektanci nie traktują usera a priori jak debila. Nienawidzę okien pytających czy miałem na myśli dokładnie to, co zrobiłem. W dodatku te monity są całkowicie mylące: klikam X (uniwersalny-symbol-zamykania-oknaTM) a jedna czy druga durna aplikacja pyta mnie nie czy zamknąć, a czy zapisać niezapisany dokument. Chcę zamknąć, więc niech spyta mnie (jeśli już koniecznie musi) czy chcę zamknąć bez zapisania. Z Windows pamiętam jak przez mgłę jeszcze straszniejsze szykany: domyślnie przeciągnięcie do kosza wywołuje monit o potwierdzenie mimo że w koszu te pliki i tak siedzą i czekają na ostateczne usunięcie. Odwiodłem dziś szeryfa działu od pomysłu pododawania gdzie-się-tylko-da okien potwierdzających rozmaite poczynania usera. Każdy średniointeligentny homosapiens powinien to docenić.
<mode style="za-komuny-to-było-lepiej"> W epoce DOS-a łupanego userzy wydawali się jakoś bardziej zorientowani i chętni do eksploracji programów. Może przez to, że interfejs znakowy dawał mniejszą dowolność (nawet CDNowi nie udało się wystarczająco zamotać swoich programów - wypieprzają mi one wskazówkę brzydotometru na czerwoną część skali). Z drugiej jednak strony nie było na ówczesny soft sposobu innego niż po prostu sobie z nim poradzić: zakuć instrukcję, dojść własnymi sposobami lub wymienić się doświadczeniami. Ale ale. Nie ma co płakać. Ci co znają, to znają wcale-nie-dowcipy o pracownikach sekretariatów miałczących przy każdej okazji, że im coś tam wyskoczyło i nie wiedzą co zrobić. Trudno, takie czasy. Byle trzymać się z daleka od helpdesku. </mode>
Wracając do mojej pasji, choroby, kompulsji i manii, BeOSa określiłbym krótką frazą: just an operating system, no shit included (czemu ja nie pracuję w reklamie?!). Cieszę się, że dziewczynie się spodobał. Jej zdanie, zwłaszcza w sprawie interfejsu traktuję na prawdę poważnie.
- MiMaS
1. A Przypadkowe Kliknięcia(tm) też pozostawisz bez monita/potwierdzenia? Ponieważ świadomość obsługi dowolnej aplikacji zależy bardzo mocno od świadomości usera jako takiego, proponuję raczej checkbox w opcjach typu: "[ ] wiem co robię". Przy czym powinien on być domyślnie _wyłączony_.
2. Zdanie kobiety w kwestiach praktyczno-estetycznych jest nie do przecenienia ;-)- str()
1a. "[X] wiem co robię" to bardzo dobry pomysł. Pełnię szczęścia osiągnąłbym gdyby siedział sobie cichutko w GConfie i rozciągał się na wszystkie aplikacje. Ma jednak tą przykrą właściwość, że nie istnieje.
1b. "świadomość usera jako takiego" pozostawiam hell^Hp deskowi jako krew i pot dnia powszedniego.
1c. Przypadkowe kliknięcie na "shutdown system" w BeOSie mógł boleśnie doświadczony (oj, boleśnie) user wstrzymać klikając widoczny przez 2sek. gigantyczny button "Cancel shutdown".
1d. Jak ktoś ma guzik zamykania w pobliżu powiększania okna to.. niech sobie zmieni ;-)
1e. Mam podparte mglistym wspomnieniem przeczucie, że w niektórych systemach łatwiej zmienić cały system niż dekorację okna.
2. 107% right.- MiMaS
a propos: http://www.nevtron.si/borderline/archive2/intuiti.gif
;-)- str()
Ty się zając śmiej, a w międzyczasie rzeczywistość jest przerażająca: http://www.epsi.pl/~mifau/g/ui/mcedit-intuitive.jpeg
;-))







