13 Oct 2004

Co jakiś czas przychodzi na pcoa jakiś fanatyk z poczuciem misji i prawi, że żeby Linux wyszedł z niszy i stał się realną alternatywą dla systemów Microsoftu musi to a tamto. Otóż nic nie musi. To Microsoft musi. Bo podlega zwykłym prawom rynku. Linux nic nie musi bo nie ma najmniejszej szansy, że cały ten panie panie Linux zbankrutuje.

Ostatnio na topie jest temat ABI, którego marudy z pcoa uczepiły się jak Gocławski Jankowskiego. Pomimo ich kwękań i stękań nic takiego jak utrata przez Linuksa udziału w rynku nie następuje. Wręcz przeciwnie. Powolny marsz naprzód pozwala trwale zdobywać kolejne pola zastosowań bez adresowania kompromisów. Dzięki nieugiętej postawie dzużyny z lkml mamy takie spektakularne wydarzenia jak pojawienie się AIX-a po premierze Linuksa na architekturę POWER5.

Ciekawi mnie kiedy nVidii znudzi się utrzymywanie binarnych sterowników dla różnej (i rosnącej ostatnio) liczby architektur. Efektem kompromisu, którym byłaby stabilizacja ABI byłoby, że taki przykładowy użytkownik Macintosha mógłby sobie swojego GeForce'a conajwyżej na rurkę nawinąć.

Jak to dobrze mieć Matroksa.

Digg del.icio.us StumbleUpon Wykop Reddit Folksr

permalink | trackback | rss

 
 

Your turn:

nick:
and?:
www (if any):
Wpisz kod:code