11 Sep 2004
Do ciekawych posunięć zmuszony jest Microsoft. O ile chyba wszyscy widzą już trudności ze zmuszeniem userów do aktualizacji do Longhorna, to w dalszej przyszłości wydaje się to zadaniem jeszcze trudniejszym.
Odpływ klientów już teraz jest zauważalny. Powszechne jest niezadowolenie z silnego parcia na przywiązywanie klientów do swoich produktów, ba, nawet grup produktów. Devele również nie lubią polityki p.t. "no, to poza zmienić api/architekturę, bo się [...] stawia i łeb podnosi i pluje i pyskuje".
Opór i niechęć względem Win-technologii będzie z całą pewnością rosła, a klientów trzeba przecież jakoś utrzymać. I oto jest metoda. Inkarnacja starego pomysłu o nazwie Palladium/Trusted Computing (a jak mówi przysłowie, stara rura^H^H^H^Hmiłość nie rdzewieje ;-): nie damy im szansy odejść - uwiążemy nie ich, lecz ich dane - podstawowy surowiec i jednocześnie kapitał w e-społeczeństwie, e-biznesie, e-tc. Wszystko oczywiście pod ciepłą, puchową pierzynką z (absurdalnego niekiedy) long term security focus oraz psucia standardów w imię lepsiejszego pasowania do reszty przyszłego systemu, dla dobra odbiorców, wygody rozwoju, innowacyjności, yada yada yada.
Że podążanie za standardami Microsoftowi nie w smak to wiadomo od dawna. Musiałby wówczas walczyć za pomocą rzeczywistej jakości swoich technologii z wściekłą konkurencją (w końcu to ich być albo nie być). Wraz z całym .net-owym marketingowym hajpem MS rykoszetem skierował swe zainteresowanie w kierunku web services. Jednak ten rynek jest daleko mniej zmonopolizowany i tak się (nie)szczęśliwie składa, że soap-owy serwer napisany w Pythonie pod BSD dogada się z soap-klientem pisanym choćby w Rebolu (przyjemny język nawiasem mówiąc) na AmigaOS. Tak oto Microsoft chwilowo popuścił konkurencji. Przy okazji widoczne było trwałe ożywienie rynku web-aplikacji, co dobitnie pokazuje jaka rola i gdzie miejsce monopoli (hmm.. a może to wcale nie ożywienie tylko po prostu premiera PHP 5? ;-)
Ale ale. Do rzeczy. Widząc swój błąd musiał szybko naprawić sytuację i oto powstał XAML. Że niby dotnet enabled. Mechanika tego układu jest chyba czytelna. Co ciekawe, firma ta tylko wchodzi i przejmuje (łokciem i z półobrotu) istniejące rynki a nie tworzy ich od podstaw, czego doskonałymi ilustracjami są takie subtelności jak Cairo/OFS (Apple Spotlight, pisałem o tym wcześniej), Avalon (NeXT Display Postscript, później Apple Quartz) czy choćby aplikacje webowe (i w ogólności web services, Indigo) oraz takie krowy jak IE (hoho), Office (WordPerfect, Lotus), X-Box (wiadomo), MSSQL (też wiadomo, ale to akurat ciekawe), WinCE (Symbian, Palm). No po prostu freedom to innovate!
Disclaimer (a co, to takie modne słowo, ha!): pomysły na lokalne odpalanie aplikacji ściągniętych gdzieś z sieci jak za pomocą XAML czy nawet XUL uważam za szczyt braku zdrowego rozsądku i proszenie się o problemy. Zawsze znajdzie się jakaś dziura w sandboksie. Jeśli robić webplikacje z interfejsem użytkownika, to niech będzie to zdalna aplikacja X11. Unix rox!
Update (północ, 11/12.09.2004): Ha, wróżka! Jak donosi OSNews Gartner doradza pozostanie przy WinXP SP2. Inna sprawa, że Gartner jak dobra dziwka, pójdzie tam, gdzie kasą sypią (w odróżnieniu do Alexis de Tocqueville Institution, która to niczym wierny sługa Sam za swoim panem Frodo, choćby w ogień).
---
Za 5 dni premiera Gnome 2.8. Userzy i devele chodzą niczym pokreśleni. Wiele z tego, co siedzi w Debian experimental wskazuje, że nie będą to wydmuszki jak w przypadku 2.6 i 2.4.
Na tę okoliczność fragment rozmowy (zielony) z narzeczoną-ulubioną (czerwony):
- (...)
- ikonki jakby z gnome
- ej zauważyłeś gnome jest bardzo aktywne w pisnaiu o swojej używalności
- Wiesz co, gnomedevele są chyba bardziej ekshibicjonistyczni.
- buahahha
- ekshibicjonistyczni?
- oni są jak pawiany
- Znaczy?
- cały czas krzyczą "patrzcie jakie mmay piękne czerwone jaja"
:-)
- p
hmm, mogłeś chociaż poprawić literówki
i zamienić jaja na pośladki
i ...
i w ogóle ;)







